Kmicic Brewery

This post is to celebrate the newspaper feature of my fellow sesyjni mordercy crew members in local newspaper, take a look if you have a spare second. Well done guys! Interview can be found here.

visited with: Adm, Luks, Moc, Natalia and R2r in May last year.

It was sort of a permission visit, where security guard was guiding us through one partially active building, adopted as a gym by a group of football hooligans. Then he gave us freedom to roam around the rest of the place. This is where we climbed the taller concrete building and managed to take few nice panoramas.

Building itself bears a significant historical value but due to the actions of a current owner who prefers to sell anything of value to gain minor profit, rather than join the Heritage Trail (Szlak Zabytków Techniki) scheme (where the building could become a museum and perhaps recover), this listed building slowly crumbles.

Brewery was founded in 1840 by the German colonist Lamprecht. In 1899 it got purchased by the industrialist from Warsaw Karol Szwede, at this point building got expanded with a new ramp and a malt house, 40 people has been employed by the company during this time. In May 1920 brewery became a joint stock company with 700 employees and further redevelopments ahead. During and after the World War building was changing it's owners and names several times, but no one managed to restore it to a former working condition. In 1970s first beer labelled Kmicic has been produced, twenty years later Bohun came to existence. In 2003 building got listed with an attempt to become a museum, production stopped in 2004.













Thanks for watching.

Paris Catacombs

Three days spent under Paris with some excellent company. Big thanks to Jobs for organizing, Maniac for driving and to everyone in the group for making it an awesome trip. Bombay mix of characters and temperaments worked out well.

Treat this report as a general overview and my personal highlight of the Catacombs, place is huge it would take another ten visits to properly document it. This are few snaps i managed to take with my compact camera (dropped the idea of taking DSLR down there).

Visited with: AndyJ, Bigjobs, Eliot5200, Franconian, Frosty, Gaj, Hils, Keïteï, Maniac and SirJonnyP.

History: Catacombs of Paris are built within a forty meter layer of Lutécien limestone, it built up over millions of years and was originally covered by ocean. As a proof, fossils of small sea creatures can be seen in the rocks in several areas of the Catacombs.

The area began to be quarried by the Romans in open air quarries. It wasn't until 12th century until the technique of digging tunnels to extract the rock was used.

In 1777, Quarries Inspection was formed due to high amount of collapses within the tunnels. Inspectors would mark the galleries they have checked by inscribing the date, initials and sometimes abbreviation of the work carried out.

Term Catacombs is used as a general expression of the Great Southern Network (GRS) but in fact the actual catacombs are only a small area of this network called The General Ossuary. In 19th century with major overcrowding in the cemeteries, polluting the soil and causing health problems among Parisians, it has been decided to move six million corpses from graveyards over a 75 year period into the underground tunnels.

Today the Catacombs are mix of old quarry workings, smooth brick tunnels built from waste rock, aqueducts, old telecom tunnels, German and French bunkers from the war. Local French explorers continue the history of the Catacombs by building rooms out of the rock in various areas of the network creating a living underworld, a life below ground where people meet, explore, relax and party.

On with the pictures.

On the left: one of the Ossuaries; right: road signs Catacombs are scattered with.

Franconian and myself in one of the tunnels.

Carbide lamp used by regular and more experienced Catacomb explorers.

Waiting for the crawl.

One of many manholes used by Parisians to enter the Catacombs.

Monks fountain to the left; flooded corridor and us travelling to the right.

Crawling to reach one of the rooms.



The room we were crawling to reach.

Andy reading the map in the Generator room.

Break in one of the Ossuaries.

Sitting inside the Ossuary filled with at least 1 metre of bones, quite disturbing experience.

Virginia and Garris Photoshoot

Looks like my old friend Garris, put me back on track of doing photoshoots. Did a pre-wedding and wedding photos before now it's the time for a post-wedding take. Thank you guys i really enjoyed time spent doing this pictures.






Dziecięce eskapady nie kończą się nigdy

Niektórzy kolekcjonują motyle, inni zdzierają gardło na meczach piłkarskich lub pod ambasadami. My fotografujemy opuszczone budynki.

Eksploracja miejska to spolszczona nazwa angielskiego terminu „urban exploration”. Większość zainteresowanych nazywa tę dziedzinę po prostu urbeksem. Zjawisko to obrosło przez ostatnie lata wieloma bardziej lub mniej uzasadnionymi kontrowersjami, tworzonymi głównie przez samych eksploratorów. Koniec końców urbeks to najczęściej zwiedzanie opuszczonych budynków – jest to kontynuacja i rozwinięcie dziecięcych eskapad. Eksploracja miejska dotyka całej tkanki miasta. Niekórzy popychają granice tej dziedziny w zaskakujące rejony, infiltrując np. metro warszawskie, wwiercając się do komend dowodzenia z czasów drugiej wojny światowej w katakumbach pod Paryżem czy wspinając na szczyt niewybudowanego jeszcze londyńskiego wieżowca Shard.

Japońska wyspa Hashima, wykorzystana m.in. przy kręceniu przygód Jamesa Bonda w filmie Skyfall.

W tym nietypowym połączeniu fotografii ze sportem niektórych interesuje przebywanie w środowisku rodem ze „Stalkera” Tarkowskiego, wśród rozpadających się ścian i łuszczącej się farby. Innych pociąga zastrzyk adrenaliny, omijanie stawianych na drodze środków ochrony i zabezpieczneń. Jeszcze innych motywuje przede wszystkim okazja do zrobienia nietypowego zdjęcia. Wszyscy łączą się pod wspólną banderą szeroko pojętej przygody.

Większość z eksploratorów wychodzi z podobnego założenia: środowisko miejskie nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Owszem, mamy kina, teatry, centra handlowe, parki rozrywki, baseny, lodowiska, dyskoteki, restauracje, stadiony piłkarskie, galerie handlowe (sic!), ściany wspinaczkowe. Miejsca specjalnie wyznaczone do spędzania wolnego czasu, po uprzednim opłaceniu odpowiedniej kwoty. Jednak pośród tego całego wyboru, wybór tak naprawdę tracimy.

Wnętrze warszawskiej gazowni na Woli.

Coraz rzadziej chce się nam wychodzić poza strefę komfortu i zrobić coś, czego nie ma w przewodniku Lonely Planet. Stajemy się coraz bardziej zależni, tracimy inicjatywę i pewność siebie. Pozostaje ciągłe czekanie na to, że ktoś inny za nas wybierze, zadecyduje o kolejnym kroku, podszepnie dobry pomysł. Ludzie wkraczając w dorosłość spodziewają się upragnionej wolności wyboru, niestety większość kończy z ręką w nocniku.

Eksploracja miejska przeciwstawia się teorii, że skoro wszystko zostało już zrobione i powiedziane, najlepiej dać sobie spokój i obejrzeć serial w telewizji, albo iść się napić. Mnie samemu urbeks pomógł utrzymać i nawiązać kontakt z wieloma ciekawymi ludźmi oraz poznać miejsca, których nigdy inaczej bym nie zobaczył, a nawet o nich nie wiedział. Eksploracja odkurzyła moje poglądy i nastawienie do świata. Właśnie dlatego potrzebujemy w życiu różnych pasji, bo każdy z nas do rozwoju potrzebuje nowych bodźców.
Księgozbiór w jednym z opuszczonych angielskich dworków.

W pewnym sensie mój stosunek do urbeksu tłumaczy cytat z Bukowskiego: „Wszędzie panuje chaos. Ludzie po prostu rzucają się na wszystko w zasięgu ręki: komunizm, zdrową żywność, zen, surfing, balet, hipnozę, terapię grupową, [...] szyte na miarę garnitury, podróże odrzutowcem do Nowego Jorku, dokądkolwiek… Te fascynacje zmieniają się nieustannie, mijają, ulatują bez śladu. Ludzie po prostu muszą znaleźć sobie jakieś zajęcia w oczekiwaniu na śmierć. To chyba dobrze, że istnieje jakiś wybór”.

Jedna z klas w przedszkolu “Złoty kluczyk” w Prypeci.

Czasem dzieje się tak, że działania ludzi związanych z eksploracją zwracają uwagę opinii publicznej na budynki, które jeszcze da się uratować. Od lat prowadzona jest np. batalia o odratowanie londyńskiej elektrowni Battersea, a nasz rodzimy Kozubnik w końcu doczekał się inwestora. Niekiedy opuszczone budynki są zbyt wartościowe historycznie, aby cokolwiek z nimi robić. Tysiące ludzi dają świadectwo tragedii, odwiedza co roku ukraińską Prypeć czy A-bomb Dome w Hiroszimie.

Istnieje też i ciemna strona urbeksu. Eksploratorzy pomimo nieoficjalnego credo „take only photos, leave only footprints” lubią czasem przygarnąć kilka rzeczy, albo coś popsuć. Niekiedy samo nagłośnienie istnienia danego budynku może doprowadzić do zniszczeń i kradzieży przez osoby niepowiązane ze środowiskiem. Jak to mówią, nie ma dymu bez ognia, nawet Bogu ducha winni kolekcjonerzy motyli muszą je przecież najpierw uśmiercić.

[Artykuł został opublikowany w tygodniku internetowym Kontakt.]

Hiroshima

Right next to Auschwitz and Pripyat; if it only was easier approachable; it should be a must go destination for anyone. This place bares an unbelievable historic value, luckily it is being preserved with great care.

Museum in Hiroshima goes into a lot of detail about the history and circumstances of the explosion, you can spend hours walking around and reading materials about it, there are many items salvaged from the site like actual human remnants, personal items, bricks, tiles, melted glass jars - all bearing effects of the disaster, some of them you can touch and inspect yourself. There are also survivors, now volunteering at the museum answering the important questions. It's all very well organized and you can walk away with a lot of information's of what actually happened here. Thousands of people visit the museum daily which is quite comforting, as the knowledge is passed on to the young, few of which fell into tears right in front of my eyes.

A watch belonging to Akito Kawagoe is one of many meaningful exhibits here. It stopped at 8:15 exact time of the explosion, Akito donated it to the museum.



One of the most striking exhibits in the museum is Shin's Tricycle. The story behind the exhibit goes as follows:

Shin a three-year old boy, was playing on his tricycle when the bomb has been detonated. His father Nobuo found the barely alive Shin still holding onto the tricycle's handlebars and trapped under the rubble of their destroyed home. Nobuo tried to save his son but despite his efforts Shin died that evening. Nobuo buried Shin with his beloved tricycle. Forty years later, Nobuo exhumed Shin and his two sisters, who also died in the bombing, in order to give them a proper burial at a cemetery. He donated the tricycle to the Hiroshima Peace Museum, where it is currently on display.



Main building, everyone is coming to see and photograph is A-bomb Dome, thanks to it's concrete construction it survived nearly direct hit of the atomic blast, here is some history i've taken from the information boards placed to it's side:





And here it is today, people preserving the building made sure every brick remained at the same location from when the explosion happened, and tried to move as little as possible during conservation works, so Dome looks almost exactly the same from 6th of August 1945.




Right next to the A-dome stands the Aioi-bashi Bridge it was intended to be the bombing centre point marked as 063096, as it was easily recognizable from the air. Bomb hit very close to it.



Here we can see the bridge after bombing, there's a huge reproduction of that picture in the main museum, there's also a little figure standing right to the far left end of the photograph which caught my eye.



It was quite surreal to walk underneath Aioi today.


From here you can make your way to the museum through the Peace Memorial Park, scattered with sculptures, main one being a concrete Memorial Cenotaph designed by Kenzo Tange to commemorate the 200,000 victims of the attack.


I was honoured to visit Hiroshima (it wasn't planned in any way) during it's 68th Lantern Ceremony, which commemorates people died in the explosion by floating thousands of paper lanterns down the river, you can find a separate report about it here.

Thanks for reading.